O wicca słów kilka – Velkan

Poniższy tekst jest wynikiem moich własnych doświadczeń i zebranej dotąd wiedzy oraz rozmów z dwiema arcykapłankami, pochodzącymi z dwóch różnych tradycji, ale zgadzających się w tych sprawach.
Chcesz zostać wiccaninem/wiccanką. Przeczytałeś kilka książek, przejrzałeś kilka stron internetowych i myślisz, że wicca to właśnie TO czego szukasz. Ok. Co dalej?

Trzeba znaleźć kowen. Dlaczego kowen, a nie nauczyciela? Bo wicca to religia, którą praktykuje się w grupie. Poza tym, co z tego, że znajdziesz cudownego nauczyciela, skoro nie zgrasz się z resztą kowenu. Dlatego ważne jest szukanie grupy, która nam pasuje i której my pasujemy. Próbowanie dopasowania się na siłę jest bezcelowe, bo wcześniej czy później pojawią się problemy. Praktyka wicca w grupie, której nie czujemy, dla samej inicjacji jest z góry skazana na niepowodzenie, ponieważ inicjacja to dopiero początek. Po inicjacji nie dostajesz automatycznie żadnej magicznej mocy czy wiedzy. Wymaga to regularnej praktyki i lat szkolenia.
Kowen
Tutaj mamy dwie opcje: kowen w Polsce lub zagranicą. Każda opcja ma swoje plusy i minusy.

Opcja Polska.

Koweny w Polsce da się policzyć na palcach jednej ręki, więc szansa, że znajdzie się „swoją” grupę jest dosyć mała, poza tym liczba miejsc jest ograniczona. Plusami są oczywiście szkolenie w ojczystym języku i łatwiejszy dojazd.

Opcja zagraniczna.

W większości europejskich krajów są już wiccańskie koweny. Wicca ma się całkiem dobrze np. w Niemczech. Oczywiście najłatwiejszym wyjściem jest Anglia, z której ta religia się wywodzi. Barierą są język i dojazd. Osobiście uważam, że każda osoba chcąca zostać wiccaninem powinna znać angielski. Ilość materiałów i książek o wicca, które pomogą nam poszerzyć wiedzę, jest ogromna. Angielski ułatwi też wymianę doświadczeń z wiccanami, chociażby przez fora internetowe. Trzeba również pamiętać, że wicca jest religią, w której duży nacisk kładzie się na socjalną stronę. Za granicą jest mnóstwo kowenów, które poszukują chętnych, dlatego szanse na znalezienie tych właściwych osób są dużo większe. Poza tym szkolenie za granicą to fajna przygoda, poszerzająca horyzonty, bo dzięki temu poznajesz nie tylko wicca, ale przy okazji język i kulturę danego kraju.
Szukanie kowenu najlepiej zacząć od okolicznych spotkań pogańskich. Zdarza się, że niektórzy wiccanie organizują kursy dla ludzi zainteresowanych tematem. Najłatwiej szukać przez lokalny oddział PFI. Można próbować nawiązać kontakt internetowy. Wiccanie udzielają się często na różnych pogańskich forach. Nie ma jakiejś uniwersalnej recepty na znalezienie kowenu ani tym bardziej poradnika jak poprosić o naukę. Ten odcinek wiccańskie drogi każdy powinien przebyć sam. Najważniejsze jest, by spędzić jak najwięcej czasu ze swoimi potencjalnymi nauczycielami, byście mogli się wzajemnie poznać. Należy unikać pośpiechu i zaufać swojej intuicji. Znaleźliśmy kowen, poprosiliśmy i zostaliśmy przyjęci.

Neofita
Co dalej? To zależy od kowenu. W moim szkolenie odbywa się najpierw na stopniu neofity. Polega to na obserwacji pracy kowenu od środka. Obserwujesz rytuały i uczysz się podstaw. Dzięki temu możesz przekonać się, czy wicca to naprawdę twoja ścieżka i czy pasujesz do grupy, którą wybrałeś. Neofitą jesteś przynajmniej rok i jeden dzień. Po tym czasie decydujesz, czy chcesz zostać inicjowany. Są też koweny, w których jest stopień neofity, ale nie dopuszczają do obserwacji rytuałów aż do inicjacji. Inne linie w ogóle nie maja stopnia neofity a po prostu naukę przygotowawczą do inicjacji, która też zazwyczaj trwa rok i jeden dzien. W tych liniach trening zaczyna się w chwili zaakceptowania kogoś jako ucznia.
W każdym kowenie trening opiera się lub powinien się opierać na zaufaniu, jakim obdarzają się nauczyciel i uczeń. W kowenach, które nie dopuszczają do rytuału przed inicjacją, nowa osoba uczy się nie tyle o rytuałach, co poznaje siebie samego, żywioły, wykonuje prace z energiami i uczy się je lepiej odczuwać, tak aby potem głębiej i pełniej odczuć rytuał inicjacji i wszelkie następne rytuały.
Sporo osób odpada podczas nauki przedinicjacyjnej. Niektórzy dochodzą do wniosku, że to jednak nie jest to, czego chcą, dla innych trening jest po prostu za ciężki, innym nie chce się czekać, inni nagle mają problemy życiowe, z którymi muszą się uporać przed inicjacją, jeszcze inni dochodzą do wniosku, że nie dopasowali się do kowenu. Decyzja o przerwaniu nauki, zarówno w tym czasie, jak i po inicjacji, może zostać podjęta zarówno przez ucznia, jak i przez nauczyciela, a często jest obopólna. Wiele osób przyjmowane jest do już istniejących kowenów, w których inni członkowie maja dużo doświadczenia. Są też inne koweny, takie, które tworzą się od podstaw i w których jedynymi doświadczonymi członkami są Arcykapłan i Arcykapłanka. Zarówno nauka przed inicjacją, jak i po inicjacji będzie przebiegać trochę inaczej w tych dwóch typach kowenów. Kiedy wszyscy są „nowi” często czeka się z rozpoczęciem głównego treningu po inicjacji aż do momentu, kiedy ostatni uczeń jest inicjowany. To może zająć kilka miesięcy i wymaga cierpliwości od innych, wcześniej inicjowanych uczniów. Jeśli ktoś odejdzie z kowenu zaraz po inicjacji, często czyni to zanim jego prawdziwy trening się rozpocznie.

Pierwszy stopień
Udało się, zostaliśmy inicjowani. Teraz zaczyna się najcięższy etap wicca, podczas którego najwięcej osób odpada.
Na pierwszym stopniu uczeń musi się nauczyć wystarczająco dużo o rytuałach, magicznych technikach itp. W myśl starożytnej greckiej sentencji, która jest bardzo bliska wiccanom ‚Znaj siebie’ – uczeń spędza dużo czasu, poznając i pracując nad samym sobą. Inicjacja pociąga za sobą niebezpieczeństwa dla naszej osobowości. Podczas inicjacji część naszej osobowości jest rozbierana na składniki pierwsze i dopiero potem składa się ją na nowo, tak aby nowa osobowość wspierała nasze cele, zamiast przeszkadzać w rozwoju. Oczywiście nie jest to łatwy proces. Istnieje wiele zagrożeń dla świeżo inicjowanej czarownicy. Nauczyciel już przeszedł przez ten proces i wie, jak to jest, może pomoc i poradzić oczywiście tylko pod tym warunkiem, że uczeń zgodzi się go słuchać. I to jest pierwsza pułapka. Pierwszy stopień to praca nad naszym ego. Często też po inicjacji rośnie ono do wielkich rozmiarów i musimy temu sprostać. Pokora jest bardzo ważna w magii i powinniśmy się jej w tym czasie nauczyć. Jeśli ktoś ma jej dużo to nie będzie miał problemu, jeśli ktoś nie ma jej w sobie w ogóle, to cały proces będzie ciężki. Duże ego i brak pokory powodują, że uczniowie w tym czasie często buntują się przeciwko nauczycielom. Kiedy uczeń doświadcza kompleksu super czarownicy i utożsamia się ze swoja rola za bardzo, wszystkie inne aspekty jego osobowości schodzą na plan dalszy. Tacy ludzie uważają się za najwspanialszych, najlepszych i wszystko wiedzących. Często cierpią na ‚neoficki zapał? i wywyższają się, mówiąc, że ich ścieżka jest najlepsza, podczas gdy nauczyciel zawsze powie, że inne ścieżki są tak samo dobre.

Uczeń, który ma problem z ego, przestaje słuchać nauczyciela, a nauczyciel nie mogąc ograniczać nikomu jego własnej woli, niewiele może dla takiej osoby zrobić. Inna pułapką jest zbyt kurczowe trzymanie się swojej przeszłości i swojego ‚starego’ ja. Inicjacja nas zmienia, ale musimy chcieć się zmienić, musimy zmierzyć się z naszym cieniem i świadomie kształtować to, kim chcemy być. Akceptacja swoich wad i zmaganie się z nimi to trudny i często bolesny proces. Jeśli nie chcemy, z różnych powodów, ich puścić i się zmienić to też nie odniesiemy sukcesu w wicca. Często naszymi największymi wrogami w tym okresie jesteśmy my sami. W czasie inicjacji spotykamy silne archetypy, zaczynamy je w sobie czuć i kultywować. Pewne archetypy mogą się w nas wzmocnić, inne mogą zostać zignorowane, ważne jest wtedy, żeby świadomie kształtować to, kim chcemy być, nie dać się ‚przejąć’ jednemu archetypowi, co spowodowałoby brak balansu w naszej osobowości. W wielu tajemnych szkołach magicznych i misteriach (np. mitraizm) zarówno w starożytności, jak i teraz do inicjacji dopuszczało się albo osoby, które przygotowywały się do tego od dziecka lub osoby dorosłe i dojrzałe psychicznie. Oczywiście zdarza się, że młodzi ludzie dopuszczeni są do inicjacji i odnoszą sukces w wicca, ale preferuje się osoby starsze, po trzydziestce.
Podczas szkolenia pierwszego stopnia rola nauczyciela jest bardzo ważna. Koweny zazwyczaj spotykają się co jeden lub dwa tygodnie albo w celach czysto towarzyskich lub w celach treningowych. Szczególnie dzieje się tak, jeśli kowen jest nowo ustanowiony i większość osób jest nowymi uczniami. Pod tym względem posiadanie kowenu w Polsce jest lepsze. Jeśli kowen jest za granicą, takie spotkania są utrudnione, pozostaje kontakt telefoniczny i internetowy a spotkania są rzadsze i od uczniów wymagane jest jeszcze więcej siły i determinacji, a także więcej zaufania. Kiedy ktoś jest przyjmowany do kowenu, zgadza się na pewne niepisane zasady postępowania. Są one tak oczywiste, że raczej się o nich nie mówi, chyba że zajdzie potrzeba. Wiadomo, że nie mówi się o sprawach kowenowych osobom postronnym. Kowen to rodzina i jak w każdej rodzinie może w nim dojść do nieporozumień, szczególnie kiedy wszyscy uczą się jak się ze sobą obchodzić. Opowiadanie o sprawach wewnętrznych kowenu poza nim jest niedopuszczalne. Tak samo nie można mówić na temat elementów nauki, chyba że arcykapłanka pozwoli w poszczególnych wypadkach. Inną, bardzo ważną niepisaną i w zasadzie oczywistą zasadą jest absolutny szacunek dla arcykapłanki i arcykapłana. W końcu to oni robią nam przysługę, zgadzając się nas uczyć. To dla nich ciężka praca. Prowadzenie kowenu, szczególnie nowego wymaga z ich strony wiele poświecenia, zarówno swojego czasu i energii, jak i często pieniędzy. Osoby prowadzące kowen, chcą dla niego jak najlepiej, to normalne. Zrobią wszystko, co w ich mocy dla swoich uczniów, ale uczniowie muszą zaufać i obdarzać nauczycieli szacunkiem, a także muszą zrozumieć, że oni tworzą ten kowen w takim samym stopniu jak arcykapłani i że muszą z siebie dać równie dużo. Jeśli ktoś jest nastawiony na to, że dostanie wszystko gotowe na talerzu, że zdobędzie wszystko z minimum wysiłku ze swojej strony, chce tylko brać, ale nie dawać, to nie odniesie sukcesu w kowenie. Uczniowie muszą też nauczyć się akceptować siebie nawzajem i traktować się ze zrozumieniem i szacunkiem, bo inaczej kowen się rozpadnie. Sama arcykapłanka i arcykapłan nie mogą bowiem kształtować relacji pomiędzy wszystkimi w kowenie. Jeśli poszczególne osoby w kowenie kłócą się z innymi osobami w kowenie, jeśli nie ma dobrej woli od członków, którzy nie chcą się dogadać, to kowen nie przetrwa i zostanie rozwiązany.
Rozwiązywanie kowenów zdarza się rzadko, ale jednak się zdarza i to najlepszym, najbardziej znanym arcykapłanom w historii wicca. Uczniowie winni są posłuszeństwo i szacunek nauczycielom, nawet jeśli w jakiejś sytuacji się z nimi nie zgadzają. Nauczyciele zazwyczaj maja dużo więcej doświadczenia nie tylko tego rytualnego, magicznego, ale także życiowego i ich perspektywa często różni się od perspektywy ucznia. Jeśli chodzi o naukę wiccańską, magiczną i rytualną, nauczyciel widzi całokształt nauki i wie, do czego służą poszczególne jej elementy. Uczeń nie ma tej perspektywy i często może nie widzieć sensu w jakimś zadaniu. Często nawet nie powinien na tym etapie jeszcze widzieć tego sensu. Trzeba zaufać, że nauczyciel wie, co robi. W czasie pierwszej inicjacji wystawiani jesteśmy na różne próby mające na celu kształtowanie w nas charakteru. Część tych testów pochodzi od nauczycieli, inne daje nam samo życie. Jeśli w kowenie najważniejsze są miłość i zaufanie, to lojalność staje się także bardzo ważna.
Trudności jest wiele, bo każda osoba może mieć inną lekcję do przerobienia i inne testy będą jej dane. Oprócz zaufania, lojalności możemy mieć problemy z akceptacją albo pogodzeniem wicca i reszty naszego życia itp. Oprócz pracy nad sobą w czasie pierwszego stopnia, uczymy się jak odprawić rytuały, zyskujemy rytualna intuicje, uczymy się jak posługiwać się energia, zdobywamy wiedzę na temat języka symboli, o bogach, technikach magicznych, rzeczach, które nas interesują. Można uczyć się dywinacji z kart tarota, można zgłębiać tajniki run, kabały czy magii talizmanów. Odkrywamy, w czym jesteśmy dobrzy i co nas najbardziej interesuje, jedni uczą się więcej o ziołach, inni o tarocie, a jeszcze inni zauważają, że maja szczególny talent do zaklęć.

Drugi i trzeci stopień
Zanim dostanie się drugi stopień trzeba udowodnić, że jest się gotowym do samodzielnego napisania i poprowadzenia rytuału, a także do nauczania innych. Aby uczyć innych, najpierw samemu trzeba być uczniem, trzeba przejść przez ten proces i zdobyć doświadczenie. Trzeba przejść kilkakrotny obrót koła roku i doświadczyć wielu rytuałów, żeby mieć na tyle silne doświadczenie, aby moc przekazać to dalej. Inicjacje to nie wyścig do tytułów i jeśli ktoś to tak traktuje, to zazwyczaj oznacza, że cierpi na przerost ego i kompleks super czarownicy. Jeśli chodzi o magię, to lepiej robić wszystko powoli i dokładnie zamiast szybko i po łepkach. Dopiero drugi stopień daje nam prawo inicjowania innych. Wtedy stajemy się kapłanami i kapłankami równymi starszym. Już nie jesteśmy uczniami, jesteśmy traktowani jak ‚dorośli’ kapłani i czarownice.
Tak samo, jak pierwszy stopień, tak i drugi ma swoje pułapki i problemy. I nawet po drugim stopniu zdarza się, że jakieś osoby odpadną. Są linie, które dają drugi i trzeci stopień równocześnie i inne linie, które patrzą na tą praktykę z wielka niechęcią. W większości tradycji, pierwszy stopień to uczeń, drugi to czeladnik – możesz już decydować sam o sobie w magicznej rzeczywistości i możesz eksperymentować z innymi systemami magicznymi lub prowadzić swój własny kowen. Trzeci stopień to mistrz. To nie jest stopień, o który się prosi, ale stopień, który zostaje ofiarowany, jeśli mistrzowie zadecydują, że ktoś okazał się go godny. Niewiele osób dochodzi do mistrzostwa. Niektórzy mogą odpaść, a inni po prostu zatrzymać się na drugim stopniu na całe życie. Są też tacy, którym pierwszy stopień wystarcza, bo nigdy nie chcą prowadzić swojego kowenu i podejmować wiążących się z tym obowiązków. Ogólnie niewielki procent tych, którzy poproszą o inicjacje, dojdzie aż do trzeciego stopnia.

Osobiście jestem dopiero na początku swojej wiccańskie ścieżki, część z tych problemów już za mną, część wciąż pewnie na mnie czeka, jednak nie żałuję swojej decyzji. Wicca daje nam dostęp do wspaniałej magicznej rodziny, z której wiedzy i mądrości możemy czerpać. Praktykowanie z nimi w kręgu to dla mnie wspaniałe doświadczenie i przygoda. Wicca to wspaniały system, który wciąż się rozwija i którego eksploracja to zajęcie na całe życie lub nawet kilka wcieleń. Dla jednych najważniejsze będzie nawiązanie kontaktu z bogami, doświadczenie misteriów. Inni znajdą w niej sposób na głębsze poznanie i zrozumienie samego siebie lub naukę rytuału i magii. Wicca nie ogranicza. Choć wszyscy dzielimy ten sam rdzeń tradycji, to jednak każda grupa dodaje coś od siebie. Jedni wybierają pracę z kabałą, inni runy lub zioła. Możliwości jest naprawdę wiele. Wiele rzeczy z wicca nie znajdziesz w książkach, niektórych nie da się opisać ? trzeba ich doświadczyć. Jeśli wicca Cię przyciąga i myślisz, że to ścieżka dla Ciebie spróbuj. Początki nie zawsze są łatwe, ale według mnie warto.

Opublikowano Wicca, Wicca aleksandryjska, Wicca gardneryjska | Otagowano , , , , | Komentowanie nie jest możliwe

Wicca aleksandryjska

Wicca aleksandryjska – tradycja wicca, wywodząca się od Alexa Sandersa, nazywanego także ?Królem czarownic? (ang. King of the Witches)[1]), który wraz ze swoją żoną Maxine Sanders, stworzył ją w Wielkiej Brytanii w latach 60. XX wieku. Wicca aleksandryjska jest zasadniczo podobna do wicca gardneryjskiej i jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych tradycji wiccańskich[2].

Powstanie i historia

Tradycja jest w dużym stopniu oparta na wicca gardneryjskiej, w której inicjowany był Alex Sanders, oraz elementach magii ceremonialnej, którą Sanders studiował niezależnie.
Nazwa tradycji nawiązuje zarówno do imienia Alexa Sandersa, jak również do starożytnego okultyzmu symbolizowanego przez Bibliotekę Aleksandryjską, będącą jedną z pierwszych bibliotek na świecie[3]. Nazwę wybrano, ze względu na postrzeganie biblioteki jako miejsca, w którym zebrano razem wiedzę i mądrość[4]. Maxine Sanders wspomina, że wyboru nazwy dokonano, kiedy Stewart Farrar, uczeń Sandersów, rozpoczął pisanie książki What Witches Do (?Co robią czarownice?). „Stewart spytał wówczas, jak powinny nazywać się czarownice inicjowane za pośrednictwem naszego kowenu; po dyskusji, zaproponował termin ?Alexandrian? (aleksandryjski, aleksandryjczyk), który nam obojgu, tzn. Alexowi i mi się spodobał. Do tej pory wystarczyło nam, że nazywaliśmy siebie czarownicami”[5].
Wicca aleksandryjską praktykuje się także poza Wielką Brytanią, włączając w to kraje reszty Europy (w tym Polskę), Stany Zjednoczone i Kanadę.

Praktyka

Wicca aleksandryjska kładzie nacisk na biegunowość płci. Znajduje ona odzwierciedlenie w rytuałach odprawianych podczas sabatów i esbatów, koncentrujących się na związku Bogini i Boga.
W porównaniu z tradycją gardneryjską, wicca aleksandryjska jest bardziej eklektyczna. Jak podaje The Encyclopedia of Modern Witchcraft and Neo-Paganism[6]. Maxine Sanders twierdzi, że Aleksandryjczycy mają skłonność przyjmowania, że ?jeśli coś działa, należy tego używać?[5]. Stosowane narzędzia i nazwy żywiołów również się różnią od tych w tradycji gardneriańskiej[6]. W wicca aleksandryjskiej nie ma obowiązku stosowania rytualnej nagości (Skyclad). Dopuszcza się odprawianie rytuałów w rytualnych szatach. Szkolenie w ramach tej tradycji uwzględnia także elementy magii ceremonialnej
Koweny aleksandryjskie spotykają się z okazji sabatów (świąt koła roku), pełni księżyca, a także czasem z okazji nowiu księżyca[6].

Rangi i stopnie

Podobnie jak w innych wiccańskich tradycjach, w wicca aleksadndryjskiej obowiązuje zasada, że ?tylko czarownica może stworzyć inną czarownicę?[3]. Odbywa się to poprzez inicjację. Istnieją trzy stopnie inicjacji, potocznie nazywane pierwszym, drugim i trzecim stopniem. Wyłącznie czarownica drugiego lub trzeciego stopnia może inicjować do wicca. Wyłącznie czarownica trzeciego stopnia, może wynosić na trzeci stopień. Po pierwszym stopniu uzyskuje się tytuł czarownicy i kapłana/kapłanki. Po wyniesieniu do drugiego stopnia tytuł arcykapłana/arcykapłanki.
W niektórych liniach stosuje się stopień neofity lub dedykanta. Noefita nie jest związany przysięgą w takim samym stopniu jak inicjowani do wicca. Neofita ma mozliwość sprawdzenia tradycji, a kowen kandydata, przed inicjacją do tradycji[3]. Neofita nie jest uznawany za należącego do tradycji, aż do inicjacji na pierwszy stopień. Podczas rytuałów jego rola jest bierna, ponieważ pewne aspekty rytuału pozostają dla niego tajemnicą.

Związki z innymi tradycjami

Historyk Ronald Hutton odnotowuje na podstawie informacji uzyskanych od wiccan tradycji gardneryjskiej i aleksandryjskiej, że różnice pomiędzy tymi tradycjami stopniowo się zacierają. Niektórzy inicjowani w obu, uznają inicjację w jednej, jako wystarczającą kwalifikację dla drugiej[7].

Wicca aleksandryjska w Polsce

Pierwszą publicznie znaną osobą, inicjowaną w tradycji aleksandryjskiej jest Enenna, autorka najbardziej znanej polskiej strony o wicca „wicca.pl” Enenna została inicjowana w 2005 r. w Anglii. Obecnie, wraz Rawimirem prowadzi pierwszy aleksandryjski kowen założony w początkach 2009 r. Po roku 2007 stopniowo były inicjowane i ujawniały się publicznie także inne osoby inicjowane w tej tradycji, między innymi Jelonek, autor strony „Dziki Gon”. Rzeczywista liczba wiccan i kowenów aleksandryjskich nigdy nie będzie znana ze względu na charakter tej religii.

 

Przypisy

  • 1. June Johns: King of the witches: The world of Alex Sanders. P. Davies, 1969. ISBN 0-432-07675-1. (ang.)
  • 2. Margot Adler: Drawing Down the Moon: Witches, Druids, Goddess-Worshippers, and Other Pagans in America Today. Viking, 1979. ISBN 0-670-28342-8. (ang.) oraz Farrar, Janet i Stewart Bone, Gavin: The Pagan Path. Phoenix Publishing, 1995. ISBN 0-919345-40-9. (ang.), i inne.
  • 3. 3,0 3,1 3,2 The Alexandrian Tradition (ang.). [dostęp 2010-03-10].
  • 4. An Introduction to Alexandrian Wicca (ang.). W: Gay Pagans, Gay Witches…? [on-line]. [dostęp 2010-03-10].
  • 5. 5,0 5,1 Priestess of the Goddess: TWPT talks with Maxine Sanders (ang.). W: The Wiccan/Pagan Times [on-line]. [dostęp 2010-03-10].
  • 6. 6,0 6,1 6,2 Rabinovitch, Shelley and Lewis, James R.: The Encyclopedia of Modern Witchcraft and Neo-Paganism. Citadel Press, 2004. ISBN 0-8065-2407-3. (ang.)
  • 7. Ronald Hutton: Triumph of the Moon. Oxford University Press, 2000. ISBN 0-500-27242-5. (ang.)

Źródła

    • 1. June Johns: King of the witches: The world of Alex Sanders. P. Davies, 1969. ISBN 0-432-07675-1. (ang.)
    • 2. Margot Adler: Drawing Down the Moon: Witches, Druids, Goddess-Worshippers, and Other Pagans in America Today. Viking, 1979. ISBN 0-670-28342-8. (ang.) oraz Farrar, Janet i Stewart: The Pagan Path. Phoenix Publishing, 1995. ISBN 0-919345-40-9. (ang.), i inne.
    • 3. Rabinovitch, Shelley and Lewis, James R.: The Encyclopedia of Modern Witchcraft and Neo-Paganism. Citadel Press, 2004. ISBN 0-8065-2407-3. (ang.)
    • 4. The Alexandrian Tradition (ang.). [dostęp 2010-03-10].
    • 5. An Introduction to Alexandrian Wicca (ang.). W: Gay Pagans, Gay Witches…? [on-line]. [dostęp 2010-03-10].
    • 6. Priestess of the Goddess: TWPT talks with Maxine Sanders (ang.). [dostęp 2010-03-10].
    • 7. Ronald Hutton: Triumph of the Moon. Oxford University Press, 2000. ISBN 0-500-27242-5. (ang.)

Powyższy tekst jest zmodyfkowaną formą hasła „Wicca aleksandryjskia” na wikipedii, które opracowałem na podstwawie treści hasła zamieszczonego na angielskiej wikipedii.
Rawimir

Opublikowano Historia, Wicca, Wicca aleksandryjska | Otagowano , , , , , , | Komentowanie nie jest możliwe